Niby-ballada, czyli o „Dusiołku” B. Leśmiana

 

 

            „Dusiołek” B. Leśmiana wyrasta z tradycji ballady romantycznej oraz głębokich pokładów kultury ludowej, wierzeń i przesądów gminu. O słuszności powyższej tezy przekonuje warstwa fabularna utworu a także jego język.

            Trzymając się konsekwentnie ludowej  proweniencji utworu, można stworzyć „ludową” etymologię rzeczownika dusiołek – zjawa, która dusi. Formant –ek, będący znakiem wyrazu zdrobniałego, podkreśla niewielką szkodliwość mocy: -ek to tyle co mały, niegroźny. To swoiste „pomniejszenie” upiora staje się wyrazem jego oswojenia przez gmin, ale jednocześnie zaznacza pełne dystansu stanowisku do tego typu wierzeń. W tym ostatnim przypadku można mówić o nieco ironicznym akcencie manifestowanym przez Leśmiana. Zdrobnienie to wprowadza również element wesołości, utrzymuje nastrój pogodny, żartobliwy, charakterystyczny dla ludowej zabawy, form odpustowych.

            Przyjrzyjmy się składnikom świata przedstawionego utworu. Kim jest Bajdała? Warstwa brzmieniowa nazwiska mówi, że to prosty chłop, któremu w drodze towarzyszą koń i wół. Nacechowany gwarowo rzeczownik „szkapa” wskazuje na zażyłość, która łączy chłopa ze zwierzęciem.

Ta trójca: Bajdała, szkapa i wół tworzy swoistą wspólnotę. Długie przebywanie upodabnia człowieka do zwierzęcia, zacierają się różnice. Narrator charakteryzuje go następująco: „Oprócz siebie- wiódł szkapę, oprócz szkapy – wołu”. W innym miejscu stwierdza, że miejsce spoczynku- Bajdała bada obcasem – to jakby kopytem. W tej samej funkcji występują określenia animalistyczne: „poległ cielska tobołem”, „wyparsknął nozdrzami”, „jęzorem”               i inne.

            W ogóle Leśmian, charakteryzując chłopa skupia uwagę na jego fizjologii: ziewnięciach, mlaskaniach, chrapaniu,  jakby widział w bohaterze pierwotną naturę, bliską światu zwierzęcemu.

            A jak wygląda tytułowy bohater. Narrator nazywa go „półbabkiem”, jakby wiedźmą, czarownicą i zarazem dookreśla tę postać: „pysk miał z żabia ślimaczy”, „a zad tyli, o kwoka, kiedy znosi jajo”. Wyrazy nacechowane stylistycznie dają wyobrażenie kogoś nad wyraz szpetnego, szkaradnego. Uzasadnione staje się zdanie parenetyczne w tonie wykrzyknikowym. Ludowy bajarz odczuwa fizyczny wstręt i jednocześnie przerażenie. Zderzenie postawy narratora, pełnej obrzydzenia z dostojnym czasownikiem „racz”, tzn. robi łaskę, że istnieje, wywołuje efekt humorystyczny, zabawny.

Z dalszej części opisu dowiadujemy się, że dusiołek ma ogon  z rzemyka, a więc cienki, długi – może diabli?, a „podogonie zaś z łyka”. Straszna szkarada na miarę zabobonnej wyobraźni gminu. To upodobanie di wyobrażeń animalistycznych określa tożsamość narratora. Najbliższy jest mu świat zwierząt domowych jak koń, wół czy dzikich jak żaba, ślimak,                     z którym styka się na co dzień.

            Ludowość tego utworu nie wynika tylko z konstrukcji świata przedstawionego. Poeta celowo obniża nie tylko ton wypowiedzi, tak wyraźny w doborze słów, układzie zdań, ale                   i koncepcji narratora. Świat jego odczuć i przeżyć mieści się  w stylizowanej naiwności spojrzenia i prostocie wypowiedzi. Relacja jest tylko pozornie obiektywnie. Formalnie istnieje dystans między narratorem, a tym, o czym mówi. Wskazują na to formy trzeciej osoby czasowników oraz ich czas przeszły, przenoszący opowieść o Bajdale w dosyć odległą przeszłość. „Nie wiadomo dziś wcale...”. Rysuje się tu opozycja zdarzeń minionych                              i współczesnego „dziś”. Ale narrator, nie należący do świata przedstawionego utworu, przełamuje ten  dystans, kiedy pyta: „Coś się stało, Bajdało?” Tym zapytaniem włącza się                    do gry i staje się jakby uczestnikiem wydarzeń, jedną z postaci na prawach świadka. W ten sposób sprawia, że  opowiedziana historia zyskuje na wiarygodności, staje się bliższa słuchaczowi. Kontynuacją relacji unaoczniającej jest czas teraźniejszy czasowników („dmucha”, „przeczy”) w funkcji czasu przeszłego, tzw. preasens historicum.

            Mowa narratora została wystylizowana na gwarę. Zabieg ten obejmuje różne poziomy języka: fonetyczny,  („słuchajta”), leksykalny („beczy”, „pospołu”), składniowy („popod lasem”) czy frazeologiczny („jęzorem mlasnął”). Jak widać ludowość przenika różne poziomy organizacji wiersza jak w typowej balladzie romantycznej.

            Jak wiemy, styl Leśmiana wyróżnia się upodobaniem do neologizmów. I w tym utwórz odgrywają one znaczącą rolę. Wymieńmy je: półbabek, przetrącić, postronić, potworzyć. Znaczenie tego pierwszego omówiliśmy wcześniej

Bardzo ciekawe skojarzenia semantyczne ma neologizm „potworzył”. Analiza słowotwórcza pozwala się dopatrzyć następujących znaczeń. Czasownik ten pochodzi od rzeczownika „potwór”, a więc Bajdała, koń i wół nie są udanymi „tworami”, nie mówiąc o Dusiołku. Czynność sprawcza nazwana tym czasownikiem staje się czytelna aluzją do aktu stworzenia świata przez Boga. Oba znaczenia: „potwór” i „stworzyć” zawierają się w tym nowym słowie, ale jednocześnie należą do różnych porządków: pierwsze ma wyraźnie odcień żartobliwy – drugi odnosi się do mitu kosmogenicznego. Wskutek tego połączenia silnie odczuwamy humorystyczny wydźwięk neologizmu i całej sytuacji, kiedy Bajdała ma pretensje do Boga o nieudane twory, do których i siebie zalicza. Komiczny efekt monologu bohatera wzmacnia dosadny czasownik „zmajstrował”. Bajdała, koń, wół była co prawda nieudanymi tworami, ale z prawegp łoża, natomiast Dusiołek to jakiś bękart, który się przytrafił Bogu?!

            „Postronić” to tyle, co trzymać z dala od siebie, odrzucić towarzystwo Dusiołak. Przedrostek „po-”  wyrazie „postronić” generuje nowe znaczenie w stosunku do wyrazów: „stronić” i „potrącić”, tzn. nie tylko odsunąć, trzymać z daleka, ale jeszcze uszkodzić, unicestwić zmorę, co jest zgodne z ludowym sposobem unieszkodliwiania mary. Należało ją przebić i przymocować do ziemi. Podobne znaczenie ma wyraz „przetrącić”. Czynności te należały do towarzyszących Bajdale zwierząt, dlatego zrozumiała jest pretensja chłopa             do szkapy i wołu, że nie rozprawiły się z Dusiołkiem.

            Żywioł humoru, którego nośnikiem są m.in. neologizmy, obniża rangę dziejących się wypadków, zwalnia czytelnika z obowiązku poważnego traktowania zmory i dramatycznych zmaga Bajdały. Niewiele ma to wspólnego  zgrozą i powagą wydarzeń fabularnych                         w balladzie romantycznej.

            Głęboki związek z ludową pieśnią ma motyw wierzby, z którą do utworu wkracza upersonifikowana przyroda. Jednak w wierszu Leśmiana występuje ona w innej funkcji, jest świadkiem sennych majaczeń Bajdały, podczas gdy w pieśni ludowej stanowiła tylko konwencjonalny składnik treści, nie wyrażała  ludzkich uczuć. W poezji modernistycznej była tylko tłem dla przeżyć bohatera. W „Dusiołku” te „wierzby słuchają”. Jest to więc przyroda czynna, „działająca”, a człowiek staje się nie podmiotem a przedmiotem. Bajdała wtapia się w nią, stanowi integralną część. Potwierdza to również odpowiednia leksyka: „cielsko”, „jęzor” itp.

            Dochodzi do odczłowieczenia bohatera, do zatarcia różnic dzielących człowieka i przyrode. Że tak jest dowodzi inny fragment wiersza, kiedy mówi Bajdała: „Zanim zdąył mój spokój w całym roku złączyć”. Bohater wtapia się w krajobraz, jest jego częścią.

Ten sposób rozumowania pozostaje w zgodzie z filozofią Leśmiana wywiedzioną z teorii Kanta o „rzeczy samej w sobie”. Leśmian za wielkim filozofem wychodzi z założenia, że świadek w swojej istocie jest niepoznawalny. To, co widzimy, czujemy, dotykamy to twory naszej wyobraźni, zmysłowych wrażeń. Stąd równoprawny jest świat baśni, marzenia sennego i rzeczywistości. A że twory wyobraźni są krótkotrwałe, więc skazane są na śmierć. W tym utworze symbolem śmierci jest, ujęty w formie porównania, „kruk na snopie”, a sam bohater jest jakiś zdeformowany: „pokrył cielska tobołem” (tobół – rzecz nieforemna, tłumok).

            Ludowość utworu nie ogranicza się tylko do planu fabularnego. Budowa strof wykazuje zadziwiającą  regularność. Pierwsze dwa wersy są siedmiosylabowe, dwa następne – trzynastozgłoskowe. Taki układ wersów powtarza się w każdej zwrotce. Tę odpowiedniość: dwa krótkie, dwa długie wersy wzmacniają rymy parzyste aa bb, pełne, żeńskie. Nie są to rymy oryginalne. Współbrzmienie końcowych cząstek wyrazów opiera się na gramatycznej odpowiedniości, np. rzeczowników: „lasem – obcasem”, czasowników: „mlasnął – zasnąć” itp. Ich prostota, wręcz banalność są typowe dla poezji ludowej. Poeta świadomie dokonał tego zabiegu – przecież narrator to ludowy gawędziarz. Tę pieśniowość na gminną nutę podkreśla również paralelizm składniowy, szczególnie widoczny w trzech ostatnich strofkach. Silne zrytmizowanie wiersza wzmacnia średniówka po siódmej sylabie w wersach trzynastozgłoskowych oraz anaforyczny czasownik „rzekł”. A i w zakresie środków poetyckich  nie zauważa się szczególnego bogactwa ani oryginalności. Proste porównania: „Wylazł z rowu Dusiołek, jak półbabek z łoża”, animizacje: „wyparsknął ją nozdrzami” czy uosobione wierzby. Z tego szeregu wyłaniają się tylko neologizmy, których funkcję omówiliśmy wcześniej. Wszystkie środki stylistyczne budowane są  według tej samej zasady odniesienia się do świata przyrody i prostych, często prymitywnych wyobrażeń gminu.

            Powyższe odczytanie wiersza przywodzi na myśl gatunek, który swoje źródło ma                w kulturze ludowej, w jej podaniach i baśniach. Ale jak już się przekonaliśmy „ludowość” utworu Leśmiana nie oznacza etymologicznej wierności „dosłowności” – Ballada romantyczna, która rozwinęła się głównie za sprawą A. Mickiewicza, wierzenia ludowe                        i świat wartości gminu traktowała z całą powagą i niejednokrotnie dramatyzmem. Ballada wyróżnia się tylko swoistością świata przedstawionego, ale i gatunkowym synkretyzmem. Łączy elementy liryczne, epickie i dramatyczne. „Dusiołek” Leśmiana nie odbiega                           od klasycznego modelu. Poetyckie jest tu odmalowanie wiosennego krajobrazu                                   w promieniach słońca. Natomiast Bajdała przeżywa silne emocje wywołane przez senne zmagania ze zmorą i brak pomocy ze strony przyjaciół – zwierząt w pozbyciu się paskudztwa.

            „Dusiołek” to epicka opowieść o zmaganiach chłopa ze zmorą prowadzona przez narratora blisko związanego ze środowiskiem wiejskim, wręcz wywodzącego się z tej zbiorowości. Jego świadomość, język niewiele odbiega od tego, co prezentuje Bajdała. Jednocześnie panuje on niepodzielnie nad przebiegiem wydarzeń i kiedy chce, dopuszcza                 do głosu głównego bohatera, najczęściej po to, by nasycić tekst komizmem.

            Partie dialogowe w formie krótkiego spięcia: „Coś się stało Bajdało”? są znamieniem elementów dramatycznych. Przemowa chłopa do konia i wołu z wyrzutem za brak reakcji wprowadza do utworu komizm sytuacyjny, przenikający cały wiersz. To z kolei zbliża „Dusiołka” do utworów komediowych.

            Czy zatem można powiedzieć, że mamy do czynienia z gatunkiem, popularnym                     w literaturze romantycznej, a odnowionym przez poetę  XX – wiecznego? Oczywiście, Leśmian do tej tradycji nawiązuje, ale twórczo: z jej elementów wzbogaconych o nowe środki wyrazu stwarza rzecz nową, oryginalną, czyli „Dusiołka”.

            Tradycja poetycka ballady romantycznej operuje  atmosferą zagadkowości („Kto jest dziewczyną – ja nie wiem” – „Świtezianka”), niesamowitości, wręcz grozy. Wydarzenia balladowe dzieją się w określonej scenerii: noc, pobliże jeziora, szumiące drzewa, światło księżyca itp. Stąd intonacja mroczna, nierzadko tragiczna („Lilie” Mickiewicza).                                   W „Dusiołku” nie ma nic na serio. Wszechobecny komizm osłabia nawet  grozę sennych zmagań Bajdały ze zmorą. Trudno też odczuwać dreszczyk emocji w sytuacji, gdy cała historia rozgrywa się w słoneczne, upalne południe:

            „Zachciało się Bajdale

            Przespać upał w upale”.

To właśnie spiekota, wzmocniona tautologicznym zwrotem „upał w upale” oraz ciepło rozgrzanych cielsk konia i wołu były przyczyną sennego koszmaru Bajdały.

            Elementy oniryczne rządzą konstrukcją świata przedstawionego utworu. Tylko we śnie mogą się zdarzyć tak niezwykłe zjawiska. Ale bohater nie widzi różnicy między snem a jawą. Zabobonny sposób patrzenia na świat, typowy dla gminu, zaciera granicę między tym, co fantastyczne, a tym, co realistyczne. On wierzy, że dusiołek rzeczywiście we śnie go „napastował”, choć to tylko wytwór psychicznych nastawień bohatera połączony z jego fizjologicznymi procesami. Ich skrystalizowanie dało wyobrażenie zmory. Bajdała dość szybko się z nią uporał („niedługo ze zmorą marudził”) , po prostu „wyparsknął ją nozdrzami”.

            Leśmian utworzył, odwołując się do tradycji ballady i ludowej baśni, własną fabułę, niesprowadzalną do tego, co znane. Jego utwór, będący stylizacją, ma charakter kreacyjny, a nie naśladowczy. „Dusiołek” zatem to ballada niby – romantyczna i pozornie ludowa, utrzymana w tonie pogodnym i żartobliwym.